poniedziałek, 3 sierpnia, 2026
Otwarty Sochaczew


Twój pies zachorował w weekend? W Sochaczewie jesteś sam.

Czy zdarzyło się wam mieć w weekend nagły przypadek ze swoim zwierzakiem? Pies, który nagle skowycze, ma napięty brzuch i…

By Otwarty Sochaczew , in Bez kategorii Równość , at 3 sierpnia 2026 Tagi: , ,

Czy zdarzyło się wam mieć w weekend nagły przypadek ze swoim zwierzakiem?

Pies, który nagle skowycze, ma napięty brzuch i próbuje wymiotować. Kot, który coś zjadł i nagle robi się osowiały, przestaje reagować. Zwierzę potrącone na ulicy, w sobotnie popołudnie. Jeśli kiedykolwiek byliście w takiej sytuacji w Sochaczewie, pewnie znacie to uczucie – telefon przy uchu i coraz większa panika, że nikt nie odbiera. Dokładnie to spotkało niedawno jednego z mieszkańców. Jego pies potrzebował natychmiastowej pomocy. W mieście liczącym ponad 30 tysięcy mieszkańców nie udało się znaleźć ani jednego czynnego gabinetu weterynaryjnego. Pomocy trzeba było szukać dopiero w Brwinowie. Kawał drogi, zwłaszcza, kiedy dla uratowania zwierzaka liczy się każda minuta.

Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek oskarżać. Lekarze weterynarii prowadzący prywatne gabinety mają pełne prawo pracować w takich godzinach, w jakich chcą i nikt nie powinien ich zmuszać do dyżurów za darmo. Ale ta historia dobrze pokazuje, gdzie naprawdę jest problem. Nie w jednym gabinecie, tylko w tym, że miasto nie ma żadnego rozwiązania na weekendowy ostry dyżur dla zwierzaków.

Niestety nasze stworzenia nie chorują od poniedziałku do piątku. Skręt żołądka, zatrucie, wypadek na ulicy, tego nie da się zaplanować i bardzo często zdarza się akurat w sobotę albo niedzielę. Mieszkańcy Sochaczewa mają nocną pomoc lekarską i szpitalny SOR. Ich psy i koty nie mają nic. Właściciel zostaje sam z telefonem i musi obdzwaniać okoliczne miasta, licząc, że gdzieś ktoś odbierze.

Warto sprawdzić, jak to wygląda formalnie. Prawo niestety w ogóle nie nakłada obowiązku zapewnienia całodobowej opieki weterynaryjnej dla zwierząt domowych będących prywatną własnością. Gmina odpowiada wyłącznie za zwierzęta bezdomne oraz te, które ucierpiały w zdarzeniach drogowych czy losowych. W przyjętym przez Radę Miejską Programie opieki nad zwierzętami bezdomnymi na 2026 rok to zadanie powierzono Przychodni Weterynaryjnej VetPlanet, we współpracy ze schroniskiem w Żyrardowie i przy koordynacji zgłoszeń przez Urząd Miejski. Brzmi nieźle na papierze. Tylko, że to nie jest żadna pomoc dla kogoś, kto w sobotni wieczór dzwoni, gdy jego własny pies umiera na jego oczach, bo żadne z tych rozwiązań go po prostu nie dotyczy.

Problem jest rzeczywisty i powracających jak boomerang, szczególnie w okresach urlopowych i świątecznych. Biorąc pod uwagę, że weterynaria kliniczna jest sprywatyzowana, dużo jest małych, pojedynczych gabinetów, to nie da się prowadzić w nich dyżurów całodobowych, które z założenia mają charakter ciągły o takiej samej jakość, nawet jeśli byłby taki przykaz. Dyżur całodobowy z założenia ma na celu ratowanie pacjentów w stanach nagłych, a one wymagają nie dość, że zaplecza sprzętowego, co wiąże się z utrzymywaniem takiej placówki w gotowości, to jeszcze wykwalifikowanego personelu. Wszystko to wiąże się z dużymi kosztami, które nierzadko są niemożliwe do pokrycia przez właściciela zwierzęcia, które potrzebuje takiego leczenia.komentuje Anna Jarosińska, weterynarka

Do tego dochodzi jeszcze jedno, miasto od lat nie ma własnego schroniska, a odpowiedzialność za bezdomne zwierzęta została oddana na zewnątrz, do Żyrardowa. Codzienna, realna pomoc zwierzętom w Sochaczewie opiera się dziś w dużej mierze na wolontariacie. Fundacja Judyta, Tymczasiki, Koty z Sochaczewa…  to one szukają domów tymczasowych, wożą do weterynarza po nocach, często pokrywają koszt z własnej kieszeni. Nasze stowarzyszenie nie raz organizowało akcje wspierające dla tych placówek, zbierając karmę czy organizując zbiórki w celu spłacenia długów. Takie przytuliska robią to, co w wielu miastach jest zadaniem publicznym. Ich zaangażowanie zasługuje na uznanie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że wolontariat zaczyna pełnić rolę systemu, którego po prostu nikt nie zbudował.

Nie musi to być od razu całodobowa klinika miejska, w mieście tej wielkości mogłoby to być trudne do udźwignięcia finansowo. Ale są rozwiązania pośrednie, które inne miasta już stosują. Rotacyjne dyżury kilku gabinetów w weekendy. Wspólny system dyżurów organizowany przez kilka sąsiednich gmin. Jeden numer telefonu, pod którym ktoś realnie odbiera i mówi, dokąd jechać, zamiast numeru, który akurat w weekend milczy. Jeśli rzeczywiście tak się dzieje, że numer wskazany do realizacji zadań gminy nie odpowiada w soboty i niedziele, to jest to coś, co warto po prostu sprawdzić i wyjaśnić, nie po to, żeby kogoś piętnować, ale dlatego, że w nagłych sytuacjach pomoc nie powinna zależeć od dnia tygodnia.

Jak się okazało placówka weterynaryjna w Brwinowie dobrze zna mieszkańców Sochaczewa i celnie wskazuje na problem, który może czekać na każdego właściciela zwierzęcia w naszym mieście. Może warto zacząć rozmowę o tym, czy miasto tej wielkości nie powinno mieć choćby minimalnego systemu, dzięki któremu w sobotni czy niedzielny wieczór ktoś wskaże, dokąd zadzwonić i dokąd jechać. Bo kiedy liczy się czas, każda pomoc jest na wagę złota.

Komentarze


Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *